Przeczytałam właśnie kolejne dwa opowiadania Yoshimoto: "Hardboiled" i "Hard Luck".



I znów mogłam doszukać się stałych elementów jej prozy: zainteresowanie ludźmi z problemami (jak ich sama nazywa komatta hito), urokliwość, naiwność, niewinność i nostalgię. Ale znów wszystko irytująco płytko i nonszalancko potraktowane. Świat, który opisany przez Murakamiego byłby co najmniej niepokojący, u Yoshimoto jawi się jak pastelowe tło nieskomplikowanej mangi. Czyta się przyjemnie, niezobowiązująco i obawiam się, że treść tych dwóch opowiadań, mimo że dramatyczna (samobójstwo przyjaciółki oraz śmierć siostry) na dłużej nie zapada w pamięć. I może właśnie dlatego autorka cieszy(ła) się sporą popularnością nie tylko w Japonii.

Polecam do poczytania… w tramwaju.

m.
::


Komentarze:

wróć