:: 21 lipca 2007 ::
Nowości na stronie MATSUMI
Zapraszamy do lektury nowego eseju na stronie szkoły.
(fot. Włodzimierz Pietraszko)
Tym razem proponujemy tekst Katarzyny Pietraszko o bonsai zatytułowany "Bonsai jako odzwierciedlenie piękna krajobrazu".
Polecam szczególnie po lub przed obejrzeniem wystawy bonsai we wrocławskim ogrodzie botanicznym.
m.
Link :: komentuj (2)
:: 18 lipca 2007 ::
Bonsai we Wro
W dniach 20-22 lipca w ogrodzie botanicznym zaplanowana jest wystawa bonsai organizowana przez Akademię Bonsai.Tutaj przedsmak...

(fot. Włodzimierz Pietraszko)

(fot. Włodzimierz Pietraszko)
Gorąco polecam, nie tylko miłośnikom miniaturowych drzewek. Będzie się czym zachwycać.
m.
Link :: komentuj (0)
:: 21 czerwca 2007 ::
Sztuka ogrodowa
Na stronie MATSUMI pojawił się nowy esej. Tym razem opisuje powstawanie i rozwój przez historię japońskiej sztuki ogrodowej.Zapraszamy do lektury.
m.
Link :: komentuj (0)
:: 02 czerwca 2007 ::
Kariera ominaeshi
Zajrzałam ponownie do Dziennika Murasaki Shikibu i przypomniałam sobie o moim zachwycie nad tankami wymienionymi pewnego poranka 1008 roku przez Murasaki i Fujiwarę Michinagę.Ona napisała:
女郎花
さかりの色を
見るからに
露のわきける
身こそしられる
Ominaeshi
Sakari no iro o
Miru kara ni
Tsuyu no wakikeru
Mi koso shirarure.
Widzę patrynię
w pełni rozkwitniętą,
ale przecież wiem
że rosa ją wyróżnia
[bardziej niż wyróżnia mnie].
On odpowiedział:
白露は
わきてもをかじ
女郎花
心からにや
色の染むらむ
Shiratsuyu wa
wakite mo okaji
ominaeshi
kokoro kara niya
iro no shimuramu.
Srebrzysta rosa
wcale jej nie wyróżnia.
Patrynia przybiera
barwy, jakie tylko chce,
podług swojego serca…
Ponieważ roślina o nazwie ominaeshi jest w estetycznym kanonie uznawana za bardzo piękną i wartą opiewania, poszukałam jej w ogrodzie botanicznym, żeby też się zachwycić…

Ominaeshi to w wydaniu łacińskim Patrinia scabiosaefolia i mimo całkiem arystokratycznie brzmiącej nazwy, bardzo łatwą ją przeoczyć, bo jest plebejsko niepozorna. Niestety/ na szczęście?, jej urok, jak się okazuje, w toku literatury został dość wyolbrzymiony i w efekcie stała się ważnym symbolem literackim.
Może, jak się bliżej przyjrzeć, można dostrzec jej delikatny i wysublimowany czar...

m.
Link :: komentuj (0)
:: 02 maja 2007 ::
Ogród w stylu haiku
Na weekend majowy miałam zaplanowane, nareszcie, zrobienie w ekspresowym tempie ogrodu w stylu tsuboniwa. Może nie „ogrodu”, tylko „ogródka” raczej, bo przed oknem mam płachetek ziemi 5x3m, ale na przydomowy ogródek z misą na wodę i kamienną latarnią (w przyszłości) w zupełności wystarczy.
Ideał, do którego miałam zmierzać, inspirowany był haiku Matsuo Bashō:
horohoro to
yamabuki chiru ka
taki no oto
czy to złotlin
opada z szelestem…?
szum wodospadu
Zaczęłam więc od rozplanowania kęp zieleni - to poszło gładko.
Potem poszłam do centrum ogrodniczego... i tu zaczął się problem.
Nie, nie dlatego, że nie można kupić japońskich roślin...
Wprost przeciwnie - jest ich zbyt duży wybór i haiku, jakie zaczęło mi się komponować w moim ogrodzie, wygląda tak:
luarowiśnie, tawuły, spirea, sosny czerwone i czarne, aukuby japońskie, powoje, piwonie, wisterie, azalie, magnolie, klony palmowe, żylistki, forsycje, kamelie, złotliny, funkie, trawy, paprocie, a w końcu nawet wiśnie japońskie... uff!
I jak to wszystko upchnąć w ogródku, który ma być wyrazem prostoty i nieskomplikowania?!
Cóż, jak w dobrym haiku, z większości będę musiała zrezygnować...
Więc, co zostanie?
wiatr się zakrada
szelest cienia paproci…
kropla i kamień
m.
Link :: komentuj (1)
